sobota, 20 grudnia 2014

przygotowania Świąteczne - ozdoby choinkowe


Weekend przedświąteczny już się rozpoczął ubieranie choinki tuż tuż, a robienie ozdób to frajda dla wszystkich! 
Pomysłów na ozdoby są tysiące, co roku jednak powtarzają się ponieważ lubimy je. 
My będziemy robić ozdoby z masy solnej, suszonych pomarańczy i mandarynek oraz papieru :) 

Amelka na Mikołajki dostała świetny dziurkacz z reniferem, można go użyć na dwa sposoby: dziurkując wycięte kształty lub po wycięciu wyjąć z pojemniczka renifera i ozdabiać przyklejając na przygotowane kształty ozdób, które zawisną na choince :) Tak na prawdę to opcji po wycięciu kształtu jest mnóstwo! Super zabawa :) 




Kilka dni temu udało mi się pięknie ususzyć pomarańcze i mandarynki. Ponieważ ceny w sklepach są atrakcyjne to myślę że można sobie pozwolić na taką pięknie pachnącą ozdobę. Po wysuszeniu można nawinąć na nitkę i pozostawić bardzo naturalne lub ozdobić dodając piękną wstążkę czy nawet posypać brokatem.



Wydaje się że wiadomo jak zrobić masę solną mąka, sól, woda, ale jakie proporcje, jaka mąka aby później figurki były ładne, nie kruszyły się i dobrze się z nich lepiło. Szybo sprawdziłam i jest strona masasolna.pl na której można znaleźć oczywiście przepisy. Swoją masę solną zrobiłam z mąką ziemniaczaną (200g mąki pszennej, 100g mąki ziemniaczanej, szklanka soli, 150ml wody). Później przy wyrabianiu musiałam dodać odrobinkę wody jeszcze, ale masa wyszła super.
Do wycinania można użyć foremek do ciasteczek, wyciąć samemu i później odwzorować lub bezpośrednio na cieście nożykiem, szklanką rączkami swoimi formować mnóstwo figurek:)







środa, 17 grudnia 2014

arbuzowa Panienka :)

sesja z Bożonarodzeniowym akcentem w tle zrobiona  z rana, ponieważ na następną część dnia pieczenie ciasteczek i wykonywanie ozdób choinkowych zaplanowane :)



wtorek, 16 grudnia 2014

burgery, sos oraz mały Świąteczny akcent

Tak to właśnie czasem bywa...... dwa tygodnie chorowaliśmy, dość mocno, więc sesji zdjęciowej w arbuzowej sukience nie było :(  Amelka już zdrowa i jutro sesja zdjęciowa, więc czym prędzej nadrobimy :)

Czas już Świąteczny, ale zanim pełną parą do niego przejdziemy to kilka pomysłów na to co można na obiadek przekąsić.

Ostatnio panuje moda na hamburgery, można je dostać w restauracjach, barach czy w mobile truck food. Czasem mnie również nachodzi nieodparta ochota na hamburgerowe małe co nieco. Przedstawiam dwie wersje hamburgerów jeden w wersji mielone z indyka, a drugi wege. Postanowiłam nie smażyć kotletów tylko je upiec w piekarniku, aby było zdrowiej. Wyszło pycha! Do tego proponuję również do piecyka dorzucić cukinię.
Mój hamburger ostatecznie wyglądał następująco: bułeczka (niestety biała pszenna, polecam pełnoziarniste będzie dużo lepiej smakować), cukinia, pomidor, roszponka, burger :)



Do tej pory burakburgera jadłam tylko na zewnątrz, to jest pierwszy raz kiedy zrobiłam je w domu. Mam ulubione miejsce gdzie serwują takie pyszności, ale postanowiłam że kiedyś trzeba zrobić samemu. Składników nie było dużo ponieważ nie chciałam eksperymentować, czy aby po jakiś orzechach nie wyjdzie uczulenie.  Mamy w składzie ugotowane, starte na tarce o dużych oczkach buraki, kaszę jaglaną oraz garść słonecznika i przyprawy. Burgery pieczone w piekarniku. Dla mnie pycha :)
Można oczywiście dodać sezamu, będą miały więcej wartości odżywczych i będą jeszcze bardziej chrupiące.



Na koniec mała propozycja dodatku do dyniowo-cukiniowych placków, które oczywiście gościły jeszcze na naszym stole. Dynia, koper włoski (fenkuł) oraz cukinia, wszystko dusimy razem na oliwie i doprawiamy ziołami do smaku. 





A na koniec mały akcent Świąteczny. Pierwsze próby ciasteczek bez jajek, na masełku klarowanym za nami :) a wyglądało to tak ...... 































środa, 26 listopada 2014

dyniowo-cukiniowe placki z kaszą jaglaną

Dynia zakupiona (uwiecznione na zdjęciu w poprzednim poście ;-) ), to trzeba korzystać i pichcić.
Od jakiegoś czasu kusiło mnie aby kaszę jaglaną dodać do jakiś kotlecików lub placków. Proszę bardzo i wyszło za pierwszym podejściem. Dyniowo - cukiniowe placki z kaszą jaglaną. Niestety zdjęcia nie są najlepsze, ponieważ placki zrobiłam późnym popołudniem i światło już za słabe. Na następny dzień nic nie zostało, aby zrobić inne zdjęcie, ale to chyba dobrze...... 






Składniki:
1//2szklanki kaszy jaglanej 
2 cukinie 
około 450 g dyni (w skórce z pestkami) moja miała prawie 2 kg, użyłam 1/4, ale można kupić mniejsze, dlatego też piszę wagę
sól
troszeczkę oleju rzepakowego lub innego do smażenia



Kasze jaglaną ugotować. W tym czasie obrać oraz zetrzeć na tarce cukinie oraz dynie. Cukinię koniecznie odcedzić z wody.
Po ugotowaniu kaszę wymieszać dokładnie z warzywami, doprawić odrobinę solą. Formujemy kulki i smażymy. Dodałam odrobinę oleju do pierwszej partii placków i później w trakcie jeszcze jeden raz. Cierpliwie trzeba też czekać, placuszki nie smażą się tak szybko. Olej najlepiej na początku rozetrzeć papierowym ręcznikiem, aby nie było go za dużo. Smażymy na średnim ogniu.  
Smacznego. 










arbuzowa sukienka

Niestety ostatnio nie udało się usiąść i napisać kilku słów, ale po drodze było parę tematów, może uda się je nadrobić. Przede wszystkim jednak chciałabym zaprezentować sukienkę, jaką uszyłam dla córki z okazji tygodnia warzywno-owocowego. Jakiś czas temu w przedszkolu panie wpadły na super pomysł, aby zorganizować tydzień warzywno-owocowy. Na każdy dzień był wyznaczony jakiś owoc lub warzywo, dzieci ubierały się w tym kolorze i przynosiły do zjedzenia banana, pomarańczę, paprykę i kiwi.
Cały tydzień był super, dzieci poznawały warzywa i owoce, przygotowywały między innymi sałatkę owocową i owocowe jeżyki. Wszystko oczywiście trafiło po przygotowaniu do ich brzuszków. 
Zwieńczeniem całego tygodnia był w piątek bal warzywno - owocowy :) stroje były mile widziane. Przebrali się chyba wszyscy!
Zaproponowałam Amelce arbuzową sukienkę, ponieważ bardzo lubi arbuzy. Zgodziła się i tak powstała arbuzowa sukienka. Nie jest może doskonała (pestki mogłyby być lepsze i lepiej dopracowane wykończenie przy ramionach), niestety było mało czasu na nią. Mimo to myślę, że wyszła całkiem nieźle :) a co najważniejsze Amelka świetnie się w niej bawiła!



















poniedziałek, 27 października 2014

Ney York, New York, czyli lniana torebka

Około dwa miesiące temu znalazłam na stronie http://houseofcotton.pl/ bardzo ładne materiały. Szukałam głównie pod kątem dzieci, ponieważ mam trochę pomysłów na ubrania i zabawki dla nich. Potrzebowałam sklepu, który ma w swojej ofercie duży wybór dobrych bawełnianych tkanin. Nie wszystko co zostało zakupione wtedy doczekało się swojego przeznaczenia, ale już niedługo......
Przy okazji tych poszukiwań trafiłam oczywiście również na inne tkaniny. 
Wybrałam bawełnę z motywem jednego z moich ulubionych miast i len. Torebka jest prezentem, który został już wręczony, dlatego też mogę ją zaprezentować.


 







piątek, 17 października 2014

domowy budyń czekoladowy z nutą wanilii


Wczoraj dopadł nas jesienno - zimowy smak czegoś ciepłego i Amelka wpadła na pomysł, aby zrobić budyń. Niestety okazało się, jak to zwykle bywa przy takich okazjach, że w szufladzie brak ;) do sklepu nie warto biec kiedy wszystkie składniki są w domu ...... 
Nasz budyń składał się z:
- mąki ziemniaczanej 1 duża łyżka
- mąki orkiszowej 1 duża łyżka 
- brązowego cukru 3 łyżeczki 
- mleka orkiszowego 400 ml (spokojnie można użyć dowolnego, które lubimy)
- kakao 2 łyżeczki (można dodać 2 razy więcej)
- wanilii (dodałyśmy pół łyżeczki proszku, oczywiście ekstrakt będzie również super).

Najlepiej budyń jest wykonać tradycyjnie. Suche składniki połączyć, dodać troszkę mleka i dokładnie wymieszać, aby nie było grudek. Pozostałą część mleka zagotować, gdy będzie się prawie gotować dodać mieszankę cały czas mieszając na małym ogniu, uważać aby nie zrobiły się grudki :) 

Powodzenia i smacznego! to łatwiejsze niż się nam wydaje a pyszne i wiemy co jest w środku!


  A oto i nasza foto relacja:

przygotowanie składników




odmierzanie




dobry waniliowy smak ...... mniam mniam





mieszamy, mieszamy





i gotowe!








a tak się cieszymy i zajadamy budyń ;)





















poniedziałek, 13 października 2014

domowa biblioteka - "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn"

Emi poznajemy, gdy zaczyna być przedszkolnym starszakiem i rozpoczyna 'zerówkę'. Wraz z koleżankami zakładają Tajny Klub Superdziewczyn, który w każdej z części ma do rozwiązania zagadkę. Główne hasło klubu to "Nigdy więcej nudy". Faktycznie z Emi nie będziecie się nudzić. 
"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn" to dosyć nowa propozycja i niestety trudno dostępna w bibliotece, dlatego też po zakupie jednej części, która bardzo nam się spodobała trzeba było biec do księgarni po następne. W najbliższych dniach znów trzeba będzie to uczynić, ponieważ wyszła właśnie czwarta część "Akcja w wakacje", które to Emi wraz z przyjaciółmi spędza u babci nad rzeką.
Przygody Emi czyta się bardzo przyjemnie, tak więc biegnijcie do biblioteki, może w waszej znajdziecie egzemplarz lub do księgarni, myślę że warto i czytajcie, czytajcie ......



















piątek, 3 października 2014

drożdżówka bez mleka i jajek :)

Od jakiegoś czasu miałam ochotę na drożdżówkę, jednak zachodziłam w głowę czy to się da zrobić bez jajek? Szukałam informacji na temat zamienników jajek, ale jakoś myśląc o cieście drożdżowym, nie wiem dlaczego stwierdziłam, że to chyba nie wyjdzie. Nie zaryzykowałam robić sama, poszukałam i znalazłam blog http://pysznadieta.blogspot.com i to był strzał w dziesiątkę. Znalazłam tu przepis na drożdżówkę! Pycha, pycha! Wymaga chwili czasu, ale to nie problem, ponieważ to czas na wyrośnięcie ciasta, a sam przepis jest łatwy i powinien wyjść nawet osobom początkującym. Jeśli macie chwilę i jesteście w domu, można zrobić to ciasto między innymi obowiązkami. Po wyrośnięciu drożdży wcale nie wyrabiałam ciasta długo, tylko tyle aby wszystko się połączyło, większość pracy wykonały same drożdże, ponieważ dałam im czas aby mogły rosnąć.
Poniżej możecie zobaczyć jak mi wyszło, w wersji ze śliwkami i mąką orkiszową, a przepis znajdziecie tu http://pysznadieta.blogspot.com/2012/07/drozdzowka-bez-jajek-z-owocami-i.html 


najlepsze z kawą (zbożową ;) ) na drugie śniadanie .... pyyyyycha








czwartek, 25 września 2014

popołudniowe rolkowanie i nie tylko ;)

Jesień już zawitała, ale ładna pogoda na pewno jeszcze będzie sprzyjała aktywnemu  spędzaniu czasu na zewnątrz. Zanim schowamy rolki, hulajnogi czy rowery, jeszcze się poruszajmy, po pracy czy w weekend. 

A tak my spędzamy wolne chwile, nie tylko w weekend ale i w tygodniu. 

Dużo miejsca do jeżdżenia, a dookoła jeszcze ścieżki rowerowe


  po szaleństwach na hulajnodze, chwila odpoczynku i ....


 

 dalej zasuwamy na rolkach!




Ładna pogoda sprzyja również rowerowym spacerom po parku.











przy okazji zakupy zrobione i niedługo coś dobrego będzie można przyrządzić.































wtorek, 23 września 2014

dyniowe danie dnia


Sezon dyniowy u nas już rozpoczęty. Na pierwszy ogień poszło jabłkowo - dyniowe crumble w wersji owsiano - żytnio - jaglanej. Przy następnej okazji jak będę robić wpis się również ukaże.

Na dzisiejszy deszczowy pierwszy dzień jesieni propozycja na słoneczną dynię.


Składniki: dynia, ziemniaki, marchewka, brokuł. Polewamy oliwą z oliwek lub olejem rzepakowym, troszkę wody, sól, przyprawy (np. estragon) i dusimy do miękkości. Jeśli nie chcemy, aby danie było zbyt rozgotowane, proponuję ziemniaki podgotować same przez około 10 min a następnie dodać pozostałe składniki.
Powoli staram się urozmaicać menu i odrobinę dodawać tych warzyw, które są uważane za wzdymające. Dominik ma już pięć miesięcy i za chwile sam zacznie próbować różnych warzyw i owoców. Przy okazji przyrządzania dyni on też spróbował i bardzo mu smakowało :)

Proporcje w daniu dowolne, jeśli mamy ochotę na więcej dyni mniej marchewki to tak gotujemy, jeśli ktoś rozpoczyna przygodę z dynią i nie wie jak będzie mu smakować to można dodać mniej. U mnie było mniej więcej wszystkiego po równo (brokuła tylko odrobina). 
Danie można podać z kotlecikiem mielonym z indyka lub rybą.

Smacznego.  















sobota, 30 sierpnia 2014

deser jaglany

W ostatnią sobotę odwiedziliśmy Dworzec Świebodzki. W końcu, oczywiście prócz teatru (na temat którego niestety słyszałam niepokojące wieści), zorganizowano tam kulturalno - kulinarne wydarzenie. Świebodzki Targ Kultury, odbywa się jeszcze w tym tygodniu od czwartku do soboty oraz w przyszłym. Mam jednak nadzieje że to nie koniec i będą kontynuować działalność. 
W każdy z tych dni jest kino plenerowe oraz koncert, a w czwartek dodatkowo pogotowie rowerowe.
W sobotę w ciągu dnia są wystawcy z Bazaru Smakoszy, oraz można zjeść m.in. bardzo dobre hamburgery, naleśniki, czy desery, które serwowane są z food trucków. Spróbowałam deseru jaglanego z mlekiem kokosowym, z Sezonowo (https://www.facebook.com/SezoNowoZdrowo?fref=ts) i to był przebój! Tak bardzo zasmakował mi, że postanowiłam zrobić sama w domu. Tego mi brakowało! Nagle okazało się również, że mleczko kokosowe, za którym nie przepadałam, jest pyszne i oczywiście nie uczuliło synka :) same zalety! 
Na Targu są również atrakcje dla dzieci. Ostatnio dzieci wykonywały kolej przyszłości. Oczywiście interpretacje były rożne, ale przede wszystkim kolorowe :) Były tez zabawy z panią animatorką: zabawa w pociąg z przymierzaniem kolejowej czapki, czy zabawy z dużą, okrągłą, kolorową chustą.
Spędziliśmy bardzo przyjemnie sobotnie wczesne popołudnie. Zachęcam do odwiedzenia Świebodzkiego Targu Kultury. Wspierajmy takie akcje, aby mogły się rozwijać.
Może nie jest to wielkie wydarzenie, ale z pewnością przyjemne i lepsze niż niedzielne targowisko, które mógłby się odbywać gdzieś na peryferiach Wrocławia, a nie na zabytkowym dworcu w sercu miasta. Z chęcią wybrałabym się w niedzielę w ramach spaceru na Świebodzki Targ Kultury, a tak niestety tylko do soboty.....





A teraz mój deser jaglany. Nie jest on tak skomplikowany, ale wyszedł całkiem nieźle i smakował domownikom i gościom :-) 

Składniki: 
dwie szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (tak niecałe 600ml)
pół puszki mleka kokosowego 
3 łyżki cukru trzcinowego
owoce

Kaszę jaglaną zmiksować na gładką masę malakserem, dodać cukier, następnie wlać powoli mleko kokosowe ciągle mieszając składniki malakserem. Gdy wszystko jest utarte na gładką masę deser jest gotowy. Teraz można przełożyć do salaterek czy filiżanek, dodać owoce i schłodzić w lodówce. Nie ukrywam że schłodzony przez noc jest wyśmienity. 

Smacznego!





p.s. oczywiście w porcjach dla mnie były tylko borówki ;)