sobota, 30 sierpnia 2014

deser jaglany

W ostatnią sobotę odwiedziliśmy Dworzec Świebodzki. W końcu, oczywiście prócz teatru (na temat którego niestety słyszałam niepokojące wieści), zorganizowano tam kulturalno - kulinarne wydarzenie. Świebodzki Targ Kultury, odbywa się jeszcze w tym tygodniu od czwartku do soboty oraz w przyszłym. Mam jednak nadzieje że to nie koniec i będą kontynuować działalność. 
W każdy z tych dni jest kino plenerowe oraz koncert, a w czwartek dodatkowo pogotowie rowerowe.
W sobotę w ciągu dnia są wystawcy z Bazaru Smakoszy, oraz można zjeść m.in. bardzo dobre hamburgery, naleśniki, czy desery, które serwowane są z food trucków. Spróbowałam deseru jaglanego z mlekiem kokosowym, z Sezonowo (https://www.facebook.com/SezoNowoZdrowo?fref=ts) i to był przebój! Tak bardzo zasmakował mi, że postanowiłam zrobić sama w domu. Tego mi brakowało! Nagle okazało się również, że mleczko kokosowe, za którym nie przepadałam, jest pyszne i oczywiście nie uczuliło synka :) same zalety! 
Na Targu są również atrakcje dla dzieci. Ostatnio dzieci wykonywały kolej przyszłości. Oczywiście interpretacje były rożne, ale przede wszystkim kolorowe :) Były tez zabawy z panią animatorką: zabawa w pociąg z przymierzaniem kolejowej czapki, czy zabawy z dużą, okrągłą, kolorową chustą.
Spędziliśmy bardzo przyjemnie sobotnie wczesne popołudnie. Zachęcam do odwiedzenia Świebodzkiego Targu Kultury. Wspierajmy takie akcje, aby mogły się rozwijać.
Może nie jest to wielkie wydarzenie, ale z pewnością przyjemne i lepsze niż niedzielne targowisko, które mógłby się odbywać gdzieś na peryferiach Wrocławia, a nie na zabytkowym dworcu w sercu miasta. Z chęcią wybrałabym się w niedzielę w ramach spaceru na Świebodzki Targ Kultury, a tak niestety tylko do soboty.....





A teraz mój deser jaglany. Nie jest on tak skomplikowany, ale wyszedł całkiem nieźle i smakował domownikom i gościom :-) 

Składniki: 
dwie szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (tak niecałe 600ml)
pół puszki mleka kokosowego 
3 łyżki cukru trzcinowego
owoce

Kaszę jaglaną zmiksować na gładką masę malakserem, dodać cukier, następnie wlać powoli mleko kokosowe ciągle mieszając składniki malakserem. Gdy wszystko jest utarte na gładką masę deser jest gotowy. Teraz można przełożyć do salaterek czy filiżanek, dodać owoce i schłodzić w lodówce. Nie ukrywam że schłodzony przez noc jest wyśmienity. 

Smacznego!





p.s. oczywiście w porcjach dla mnie były tylko borówki ;)









niedziela, 24 sierpnia 2014

dieta mamy karmiącej - zapiekanka z cukinii i bakłażana

Niestety ostatnio, ze względu na reakcje alergiczne synka, wybór jeśli chodzi o warzywa jest mimo sezonu w pełni niewielki. Część warzyw (np. pomidory) uczulają go lub inne są wzdymające i jakoś nie mogę się przekonać i spróbować. Mieliśmy przykład na brzoskwini, która zaliczana jest do pestkowych, pokusiło mnie na wakacjach i niestety ale zaliczyliśmy nieprzespaną noc :(  Teraz wolę dwa razy pomyśleć zanim coś zjem.
Wracając do warzyw... cukinia i bakłażan to jedne z tych na które mogę sobie pozwolić.
Postanowiłam spróbować połączyć je w zapiekance ziemniaczanej. Niestety nie mogąc użyć pomidorów ani sera zastanawiałam się co dodać i jak połączyć całą zapiekankę. Skoro mogłam użyć tylko tych trzech składników to zrobiłam po prostu mus z cukinii i bakłażana.
Zapiekankę można zrobić w wersji wege lub z mięsem. Pierwszą jaką zrobiłam była wege, a ta którą tu prezentuje jest w wersji mięsnej z polędwiczkami wieprzowymi.





Składniki:
6 średnich ziemniaków
3 cukinie
3 bakłażany
200 g polędwiczki wieprzowej
sól, pieprz, przyprawy (bazylia, oregano, rozmaryn)
olej rzepakowy 

Piekarnik nastawiamy na 190 stopni Celsjusza, termoobieg.
Ziemniaki w mundurkach wstawiamy do gotowania.
Bakłażana kroimy w nie za cienkie plastry, które rozkładamy na talerzu i nacinamy oraz solimy aby puściły sok. Sok/ wodę która powstanie odsączamy, bakłażan pozbędzie się trochę swojej goryczki. (Niestety ja pokroiłam w zbyt cienkie plastry, proponuję pokroić w grubsze.)





W tym czasie 2 cukinie i 2 bakłażany obieramy, kroimy w kostkę i wrzucamy razem do garnka, doprawiamy do smaku, dodajemy oleju rzepakowego i dusimy.
Polędwiczki kroimy pod skosem w plastry, lekko ręką ubijamy (tłuczek nie jest potrzebny, polędwiczki są miękkie). Dajemy na rozgrzaną patelnię i smażymy. Polędwiczki dość szybko się usmażą.
Teraz można wrócić do bakłażanów. Odsączamy plastry i na rozgrzanej patelni lekko podduszamy lub jeśli ktoś woli podsmażamy. (Ten etap można pominąć, wtedy potrzeba trochę więcej czasu w piekarniku aż się zrobią).
Uduszoną cukinię z bakłażanem miksujemy na gładką masę blenderem.




Cukinię obieramy i kroimy w plastry. Ugotowane ziemniaki (uwaga aby nie były zbyt miękkie) obieramy, kroimy w plastry i układamy do nasmarowanego po brzegach olejem rzepakowym, żaroodpornego naczynia. Na to warstwa cukinii (tu można lekko osolić, dodać pieprzu), polędwiczki i warstwa bakłażana oraz warstwa musu cukinio-bakłażanowego. Następnie powtarzamy: ziemniaki, cukinia, polędwiczki, bakłażan, mus.
Tak przygotowaną zapiekankę można wstawić do piekarnika.Pieczemy około 30 min.
Jeśli nie chcemy przysmażać bakłażana, wtedy grubsze plastry bakłażana mogą potrzebować z 45 min do godziny. 

Życzę smacznego! 











środa, 20 sierpnia 2014

biblioteka - czyli coś do poczytania dla dziewczynek

Każdy z nas wie jak drogie są książki, poza tym ciężko jest posiadać wszystkie w domu, dlatego bardzo lubimy biblioteki. Gdy Amelka miała 3 latka zapisaliśmy ją i otrzymała swoją kartę biblioteczna. Teraz kiedy idziemy razem do biblioteki ja szukam swoich pozycji a ona swoich. Biblioteka to fantastyczna rzecz, uczy dzieci, że nie wszystko trzeba mieć i kupić, można wypożyczyć oraz trzeba o to dbać, aby wszyscy mogli korzystać. We Wrocławiu (w innych miastach zapewne również) coraz częściej pojawiają się w bibliotekach audiobooki, słuchowiska dla dzieci, filmy, muzyka. We Wrocławiu największy wybór znajdziemy oczywiście na pl. Teatralnym w Mediatece. My ostatnio korzystamy z niej rzadziej, a częściej jesteśmy w osiedlowej bibliotece. 
Jedną z pozycji jaką znalazłyśmy to książki Darcey Bussell z serii "Magiczne Baletki". Książki napisane są przez Angielską balerinę. Bohaterkami książek są dziewczynki, które za sprawą czarodziejskich, czerwonych baletek są przenoszone do Krainy Czarów. Pierwsza seria opowiada o Delfinie, druga o Rózy a trzecia o Heli. 
Proponuję rozpocząć i jako pierwszą faktycznie przeczytać "Delfinę i czarodziejskie baletki", później można czytać książeczki dowolnie, aczkolwiek seria ma kontynuację i czytanie książeczek chronologicznie jest jak najbardziej wskazane. Delfina to dziewczynka, która rozpoczyna lekcje baletu, poznaje nowe koleżanki oraz otrzymuje zaczarowane czerwone baletki, które przenoszą ją do Krainy Czarów. Książki prócz opowieści nawiązujących do przedstawień baletowych, mówią również o przyjaźni i odwadze.
Być może trzylatka będzie za mała na tą książeczkę, ale czterolatce opowiadania powinny już się bardzo podobać. Przedział wiekowy proponowany to 4-8 lat.
Zachęcam do lektury i czekam na wrażenia z przeczytanych książeczek w komentarzach :)




sobota, 9 sierpnia 2014

dieta mamy karmiącej - bananowa jaglanka :)

Jako mama mającej 1001 pomysłów pięcioletniej damy i 3,5 miesięcznego synka, którego karmię (na dzień dzisiejszy małego alergika), potrzebuję dużo energii już od rana. Mam propozycję na zdrowe, ciepłe śniadanko. Oczywiście propozycja dla wszystkich, którzy chcą urozmaicić swoje menu. 
Większość z nas zna tradycyjną owsiankę, ale dlaczego ograniczać się tylko do płatków owsianych. Ostatnio zostałam fanem płatków jaglanych, czasem jem same, ale często mieszam je z płatkami owsianymi, czy żytnimi. Wybór płatków jest bardzo duży: ryżowe, owsiane, kukurydziane, jęczmienne, pszenne, gryczane, amarantusowe i pewnie jeszcze jakiś nie wymieniłam. Zachęcam do spróbowania i łączenia różnych rodzajów płatków.
Dziś propozycja płatków jaglanych z żytnimi, bananem, szczyptą wanilii (ostatnio używam takiej w proszku z upraw ekologicznych), poppingiem z amarantusa i borówkami :) 
pycha i gotowe w chwilkę











wtorek, 5 sierpnia 2014

przyczepka rowerowa, rolki i plaża

Tak jak obiecałam temat wakacji wraca. Jak to bywa nad polskim morzem pogoda cudowna, słonce, wiatr i świeże powietrze. 
Jeszcze przed wyjazdem kupiliśmy fantastyczną rzecz - przyczepkę rowerową. Mamy dwu osobową przyczepkę marki croozer, która nad morzem świetnie nam się sprawdziła. Mimo tego, że zajmuje dużo miejsca w samochodzie nie żałujemy, że ją zabraliśmy. Podczas wakacji dobrze jeździło się nią po plaży i świetnie na wycieczce rowerowej. Niestety przy tłumie turystów wyjście "na miasto" nie było zbyt komfortowe, ale w szczycie sezonu każdy wózek jest za szeroki ;)
Zachęcam do wypróbowania takiej przyczepki. Można ją wypożyczyć, na weekend czy nawet na wakacyjny wyjazd. Zwłaszcza jeśli ktoś obawia się, że dzieci za szybko wyrosną, i nie będzie używał jej na co dzień to możliwość wypożyczenia jest świetną opcją. (Niedługo ruszymy z wypożyczalnią, więc zainteresowanych zapraszam do kontaktu.)
Zastosowania do wykorzystania przyczepki są różne oczywiście. Przyczepka jest nie tylko przyczepką rowerową. Wiele osób właśnie w taki sposób głównie ją używa i najczęściej, jeśli kogoś spotykamy, to właśnie na rowerze z przyczepką. Myśląc o zakupie przyczepki brałam pod uwagę również inne formy wykorzystania jej. Przyczepka ta ma specjalne kółko, tzw. jogger, po zamontowaniu go można pójść biegać lub jeździć na rolkach. Fantastycznie jeździ się na rolkach i bardziej podoba mi się takie wykorzystanie jej, niż do biegania.
W ostatnią niedzielę wybraliśmy się właśnie na rolki. Niestety, córeczka Amelka po sobotniej jeździe doznała małej kontuzji palca i nie chcieliśmy aby szalała na rolkach (jeszcze się uczy) więc wybrała hulajnogę. Oczywiście nie potrafi  wolno jeździć i pędziła na hulajnodze :)
Dla każdego coś miłego i nasz 3,5 miesięczny synek miał swój wygodny pojazd, czyli przyczepkę rowerową. Hamak, w którym wozi się dzieci od 1 miesiąca do około 8, jest bardzo wygodny, dziecko może obserwować świat lub spokojnie spać. Później kiedy dziecko wyrośnie z hamaka można dokupić specjalne podparcie. Jak dorośniemy do niego i zobaczymy dokładnie jak to wygląda, i czy w praktyce jest wygodne dla dziecka, z pewnością napiszę.
Więcej o przyczepce rowerowej i naszych wyprawach z nią jeszcze będzie się pojawiać. 
Dziś nasze wakacyjne zdjęcia :)