czwartek, 15 października 2015

Było ciepło, ale czy ktoś to pamięta.....

Lato...... było piękne, cieple i cudownie lodowe :) 
Jak co roku, latem, nasze uwielbienie dla lodów rozkwita i można duuuuużo częściej cieszyć się tym słodkim deserem. W tym roku fantastycznym powodzeniem cieszyła się  domowa produkcja lodów. Najczęściej robiłam sorbet mango. Oczywiście nie mogłam opuścić czekolady i pewnego pięknego słonecznego dnia również taki smak się pojawił. Deser lodowy może być również zdrowy, fantastyczne wyszły lody bananowo - jarmużowe. Słodzikiem naszym  najczęściej był syrop klonowy lub owoce. Lodów mango czy tych zawierających banany nie trzeba niczym dosładzać i tym sposobem na deser mamy pyszne owoce tylko podane w innej formie.
Już się nie możemy doczekać kolejnych gorących dni :)


wtorek, 26 maja 2015

Z okazji Dnia Mamy - coś dla Mamy!

Dzień Mamy dobiega końca, ale mimo to życzę wszystkim mamom dużo cierpliwości, wytrwałości i miłości! 
Radości dużo z dzieciaczków i zdrowia, abyśmy mogły je wspierać długie lata :) 

Skoro Dzień Mamy to jak w temacie - coś dla mamy, ale oczywiście sprawa nie może być aż taka prosta. 
Na "stare lata" przyszło mi na myśl, aby przekłuć sobie uszy  i uczyniłam to jakiś miesiąc temu. Nadszedł czas zdjąć kolczyki założone przez panią kosmetyczkę i założyć swoje. Będąc przy okazji w różnych miejscach rozglądałam się co tu kupić i oczywiście myśl przyszła mi do głowy szybko, a czemu nie zrobić samemu. Zaczęłam przeglądać strony, bez większego wysiłku znalazłam informacje o tym jak zrobić kolczyki. Zakupiłam potrzebne materiały i do dzieła. Oczywiście to początek i nie mam jeszcze wszystkich potrzebnych narzędzi. Przekonałam się jednak, że to frajda zrobić sobie kolczyki, a możliwości jest mnóstwo. Stworzyć można wszystko co tylko wyobraźnia nam podpowiada. Moje propozycje są na ten moment dość proste, ale to dopiero początek :) 








środa, 28 stycznia 2015

wegańskie pierogi z kaszą gryczaną i warzywami

Na hasło pierogi większość z nas myśli od razu o ruskich, z kapusta i grzybami czy mięsem, cześć lubi te ze szpinakiem, ale dlaczego pierogów nie nadziać czymś innym. 
Na co dzień nie mam głowy do robienia pierogów. Zawsze wydawało mi się to bardzo pracochłonne i tylko kiedy mamy wolny długi wieczór lub jeszcze lepiej  popołudnie i wieczór to można robić pierogi. 
Okazuje się jednak że można na co dzień. Pomysł na pierogi wegańskie powstał przy okazji Wigilii, a w tym tygodniu powtórzyliśmy.
Ciasta na pierogi nie trzeba robić od razu na 100 pierogów, można przecież tylko troszkę, tyle ile potrzebujemy. Zrobiłam na oko i udało się. 
Masę zrobiłam dzień wcześniej, już nie pamiętam dlaczego, ale fantastycznie że była w lodówce. 

Farsz: 
100ml (pół szklanki) kaszy gryczanej najlepiej niepalonej
cukinia 
pomidor x 2
przyprawy, sól, pieprz

Ponieważ pierogi były również dla dziewięciomiesięcznego synka u nas tym razem użyłam tylko pietruszki i mały ząbek czosnku.

Gotujemy kaszę, cukinię kroimy w malutkie kawałki i dusimy, pomidora obieramy ze skórki i również kroimy drobno (dobrze jest cześć pestek usunąć). Wszystkie składniki mieszamy razem i doprawiamy. Tym razem potraktowałam masę delikatnie blenderem, ponieważ synkowi łatwiej się zajada, natomiast dla dorosłych nie jest to potrzebne. Jeśli farsz przygotujemy dzień wcześniej, będzie on bardziej zwarty. 

Ciasto na pierogi: 
150g mąki pszennej 
100g mąki orkiszowej (można dodać tylko pszenną lub tylko orkisz, osobiście preferuję orkisz, ale tym razem się tak złożyło że była również pszenna) 
pół łyżeczki soli (można pominąć jeśli robimy małym dzieciom) 
pół łyżki oleju
125ml ciepłej wody 

Mąkę przesiewamy, dodajemy sól, olej i połowę wody, zagniatamy ciasto i dodajemy pozostałą część wody. Ciasto powinno być miękkie, elastyczne, jeśli jest za twarde dolewamy odrobinkę wody. Odstawiamy aby odpoczęło. 
Wałkujemy i wykrawamy kółka. Nadziewamy. Gotujemy w wodzie aż wypłyną i zjadamy ;)


























wtorek, 20 stycznia 2015

bezglutenowe placki z jabłkami na dwa sposoby

Placki zrobiłam z ostatnio wypróbowanego przepisu z Olga Smile na bezglutenowe naleśniki (http://www.olgasmile.com/nalesniki-bezglutenowe.html), z podanych proporcji wyszło mi bardzo gęste ciasto i dolewałam mleka aby były naleśniki, więc gdy córeczka poprosiła o placki z jabłkami od razu pomyślałam, że zrobimy coś dla wszystkich, czyli mamy karmiącej i naszego małego alergika, wykorzystując ostatnio wypróbowany naleśnikowy przepis.

Moje proporcje to: (odmierzałam jedną miarką kubeczkiem wszystko)

200ml mąki gryczanej
200ml mąki kukurydzianej
100ml mąki ziemniaczanej
500ml mleka ryżowego (robionego w domu) (spokojnie może być inne, które lubimy lub możemy)
80ml oleju rzepakowego
1 łyżeczkę proszku do pieczenia bezglutenowego
1/2 łyżeczki sody
3 duuuże jabłka, ale może być mniej
 

Mąki z proszkiem i sodą mieszałam, a następnie dolewałam mleka oraz olej do uzyskania konsystencji jak na placki. 
Przełożyłam troszkę do mniejszej miski (około 10 łyżek, może kilka więcej) starłam jedno jabłko do środka.
Zostawiłam aby oba ciasta odpoczęły (jak w przepisie Olgi). 
Przez ten czas pokroiłam na kawałeczki jabłko do drugiej większej części ciasta.
Pokrojone jabłka łączymy z ciastem. Wyszło tak dużo jabłek że miałam jabłka w cieście raczej a nie placki z jabłkami :)
Smażymy na suchej patelni. 

placki z kawałkami jabłek - polecam wszystkim jeśli zostaną na drugi dzień odgrzane na patelni (również suchej) będą fantastycznie chrupiące :)



ze startym jabłkiem idealne dla mniejszych dzieci, mięciutkie 



a tu już ktoś czyha aby zwędzić kawałeczek ...... 




















































sobota, 20 grudnia 2014

przygotowania Świąteczne - ozdoby choinkowe


Weekend przedświąteczny już się rozpoczął ubieranie choinki tuż tuż, a robienie ozdób to frajda dla wszystkich! 
Pomysłów na ozdoby są tysiące, co roku jednak powtarzają się ponieważ lubimy je. 
My będziemy robić ozdoby z masy solnej, suszonych pomarańczy i mandarynek oraz papieru :) 

Amelka na Mikołajki dostała świetny dziurkacz z reniferem, można go użyć na dwa sposoby: dziurkując wycięte kształty lub po wycięciu wyjąć z pojemniczka renifera i ozdabiać przyklejając na przygotowane kształty ozdób, które zawisną na choince :) Tak na prawdę to opcji po wycięciu kształtu jest mnóstwo! Super zabawa :) 




Kilka dni temu udało mi się pięknie ususzyć pomarańcze i mandarynki. Ponieważ ceny w sklepach są atrakcyjne to myślę że można sobie pozwolić na taką pięknie pachnącą ozdobę. Po wysuszeniu można nawinąć na nitkę i pozostawić bardzo naturalne lub ozdobić dodając piękną wstążkę czy nawet posypać brokatem.



Wydaje się że wiadomo jak zrobić masę solną mąka, sól, woda, ale jakie proporcje, jaka mąka aby później figurki były ładne, nie kruszyły się i dobrze się z nich lepiło. Szybo sprawdziłam i jest strona masasolna.pl na której można znaleźć oczywiście przepisy. Swoją masę solną zrobiłam z mąką ziemniaczaną (200g mąki pszennej, 100g mąki ziemniaczanej, szklanka soli, 150ml wody). Później przy wyrabianiu musiałam dodać odrobinkę wody jeszcze, ale masa wyszła super.
Do wycinania można użyć foremek do ciasteczek, wyciąć samemu i później odwzorować lub bezpośrednio na cieście nożykiem, szklanką rączkami swoimi formować mnóstwo figurek:)







środa, 17 grudnia 2014

arbuzowa Panienka :)

sesja z Bożonarodzeniowym akcentem w tle zrobiona  z rana, ponieważ na następną część dnia pieczenie ciasteczek i wykonywanie ozdób choinkowych zaplanowane :)



wtorek, 16 grudnia 2014

burgery, sos oraz mały Świąteczny akcent

Tak to właśnie czasem bywa...... dwa tygodnie chorowaliśmy, dość mocno, więc sesji zdjęciowej w arbuzowej sukience nie było :(  Amelka już zdrowa i jutro sesja zdjęciowa, więc czym prędzej nadrobimy :)

Czas już Świąteczny, ale zanim pełną parą do niego przejdziemy to kilka pomysłów na to co można na obiadek przekąsić.

Ostatnio panuje moda na hamburgery, można je dostać w restauracjach, barach czy w mobile truck food. Czasem mnie również nachodzi nieodparta ochota na hamburgerowe małe co nieco. Przedstawiam dwie wersje hamburgerów jeden w wersji mielone z indyka, a drugi wege. Postanowiłam nie smażyć kotletów tylko je upiec w piekarniku, aby było zdrowiej. Wyszło pycha! Do tego proponuję również do piecyka dorzucić cukinię.
Mój hamburger ostatecznie wyglądał następująco: bułeczka (niestety biała pszenna, polecam pełnoziarniste będzie dużo lepiej smakować), cukinia, pomidor, roszponka, burger :)



Do tej pory burakburgera jadłam tylko na zewnątrz, to jest pierwszy raz kiedy zrobiłam je w domu. Mam ulubione miejsce gdzie serwują takie pyszności, ale postanowiłam że kiedyś trzeba zrobić samemu. Składników nie było dużo ponieważ nie chciałam eksperymentować, czy aby po jakiś orzechach nie wyjdzie uczulenie.  Mamy w składzie ugotowane, starte na tarce o dużych oczkach buraki, kaszę jaglaną oraz garść słonecznika i przyprawy. Burgery pieczone w piekarniku. Dla mnie pycha :)
Można oczywiście dodać sezamu, będą miały więcej wartości odżywczych i będą jeszcze bardziej chrupiące.



Na koniec mała propozycja dodatku do dyniowo-cukiniowych placków, które oczywiście gościły jeszcze na naszym stole. Dynia, koper włoski (fenkuł) oraz cukinia, wszystko dusimy razem na oliwie i doprawiamy ziołami do smaku. 





A na koniec mały akcent Świąteczny. Pierwsze próby ciasteczek bez jajek, na masełku klarowanym za nami :) a wyglądało to tak ......