Na hasło pierogi większość z nas myśli od razu o ruskich, z kapusta i grzybami czy mięsem, cześć lubi te ze szpinakiem, ale dlaczego pierogów nie nadziać czymś innym.
Na co dzień nie mam głowy do robienia pierogów. Zawsze wydawało mi się to bardzo pracochłonne i tylko kiedy mamy wolny długi wieczór lub jeszcze lepiej popołudnie i wieczór to można robić pierogi.
Okazuje się jednak że można na co dzień. Pomysł na pierogi wegańskie powstał przy okazji Wigilii, a w tym tygodniu powtórzyliśmy.
Ciasta na pierogi nie trzeba robić od razu na 100 pierogów, można przecież tylko troszkę, tyle ile potrzebujemy. Zrobiłam na oko i udało się.
Masę zrobiłam dzień wcześniej, już nie pamiętam dlaczego, ale fantastycznie że była w lodówce.
Farsz:
100ml (pół szklanki) kaszy gryczanej najlepiej niepalonej
cukinia
pomidor x 2
przyprawy, sól, pieprz
Ponieważ pierogi były również dla dziewięciomiesięcznego synka u nas tym razem użyłam tylko pietruszki i mały ząbek czosnku.
Gotujemy kaszę, cukinię kroimy w malutkie kawałki i dusimy, pomidora obieramy ze skórki i również kroimy drobno (dobrze jest cześć pestek usunąć). Wszystkie składniki mieszamy razem i doprawiamy. Tym razem potraktowałam masę delikatnie blenderem, ponieważ synkowi łatwiej się zajada, natomiast dla dorosłych nie jest to potrzebne. Jeśli farsz przygotujemy dzień wcześniej, będzie on bardziej zwarty.
Ciasto na pierogi:
150g mąki pszennej
100g mąki orkiszowej (można dodać tylko pszenną lub tylko orkisz, osobiście preferuję orkisz, ale tym razem się tak złożyło że była również pszenna)
pół łyżeczki soli (można pominąć jeśli robimy małym dzieciom)
pół łyżki oleju
125ml ciepłej wody
Mąkę przesiewamy, dodajemy sól, olej i połowę wody, zagniatamy ciasto i dodajemy pozostałą część wody. Ciasto powinno być miękkie, elastyczne, jeśli jest za twarde dolewamy odrobinkę wody. Odstawiamy aby odpoczęło.
Wałkujemy i wykrawamy kółka. Nadziewamy. Gotujemy w wodzie aż wypłyną i zjadamy ;)

.jpg)
